Oby więcej takich pozycji na rynku…
W ubiegłym roku ukazało się trzecie, poszerzone wydanie praktycznego przewodnika „Jak czytać i rozumieć angielskie umowy” autorstwa prof. Leszka Berezowskiego. Pomimo że pozycja to nie nowa, jej zawartość merytoryczna zasługuje na osobny wpis na blogu. Wśród mnóstwa słowników i leksykonów będących albo przedrukami (teraz to już na szczęście rzadkość), albo pokrywającymi się znaczeniowo słownikami biznesu, pozycja ta wyróżnia się oryginalnością i przejrzystością przekazu. Choć wielu tłumaczom wydaje się, że umowy angielskie są łatwe do tłumaczenia na polski i vice wersa, czasami może być to złudne. Odmienność systemów prawnych rodzi trudności interpretacyjne, zwłaszcza przy pojęciach nie występujących w systemie prawa na język, w którym tłumaczymy. Opracowanie to w sposób niebywale praktyczny porusza wszelkie kwestie, nurtujące tłumaczy. Znaleźć tutaj można informacje np. o nie zawsze oczywistym stosowaniu czasowników modalnych shall/may, kłopotliwe konwencje ortograficzne (w tym m.in. budzące często kontrowersje stosowanie dużych liter, cudzysłowy i nawiasy), podział tekstu na jednostki redakcyjne (istna zmora nazewnicza, zwłaszcza dla początkujących tłumaczy), a także szczegółowe omówienie treści różnych umów w formie komentarzy do poszczególnych pojęć. Czytelny indeks pozwala na szybkie odnalezienie znaczenia danej frazy, którą napotkać można w tłumaczeniu.
Słowa uznania dla autora tej publikacji. Można powiedzieć „napisana pod potrzeby czytelnika”. Oby więcej takich pozycji na rynku!
